Iza Kuna
„Klara”
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Świat Książki, 2010
Dziwna, intrygująca okładka, opis książki oraz pozytywne opinie o książce Rylskiego, Dereszowskiej i Czubaszek obiecywały książkę świeżą, dowcipną i oryginalną. Dostajemy powieść rozfragmentowaną, luźny zbiór tekstów dotyczących wydarzeń z życia Klary – osoby, którą trudno nazwać inteligentną (Anno Dereszowska, kłamałaś!) czy nawet normalną.
O fabule napiszę mało, ponieważ cała akcja kręci się wokół ciągłego pijaństwa i dziwnych zachować bohaterki. W pewnym momencie naszła mnie myśl, czy przypadkiem Klara czegoś sobie nie dosypuje do tego wina…
Kreowanie postaci zdecydowanie nie wychodzi autorce za dobrze. Każda postać zachowuje się oraz wypowiada w identyczny sposób co nasuwa czytelnikowi myśl, że cała akcja opisana w książce dzieje się tylko i wyłącznie w głowie głównej bohaterki.
Miało się wrażenie, a po cichu nawet nadzieję, że na końcu nastąpi scena pt.: Klara jest w szpitalu psychiatrycznym i dostała za małą dawkę leków. I że cała historia to po prostu jej omamy.
Dialogi prowadzone w sposób niepozwalający domyślić się, kto aktualnie się wypowiada, ponieważ tak jak pisałam wyżej, wypowiedzi każdej z postaci są na tym samym abstrakcyjnym poziomie, bez indywidualności.
Jeden mały fragment powieści prawie mnie rozbawił:
„Żona była ubrana na niebiesko stosowanie do oczu i była smutna stosownie do figury. Joga czyni cuda. Aż żal, że dzisiaj nie poszła”
Cała książka to wielkie rozczarowanie. Aż się sobie dziwię, że przez nią przebrnęłam.
Pani Izo, proszę skupić się na aktorstwie…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz